13 January 2017

Inspiracje 1 - Człowiek Czapka (The Hat Man)

Kocham ręczne robótki, ale to nie jedyna moja pasja. Za każdym ukończonym dziełem stoi konkretny człowiek. Minęły już czasy, kiedy włóczkowe szaliki i czapki były kojarzone wyłącznie z babciami, wciskającymi swoim dzieciom i wnukom ręczne wyroby przy każdej okazji. Dziś, dzięki rozwojowi mediów możemy odkryć nie tylko fascynujące życie tych - wydawałoby się - niepozornych kobiet, ale również wielu innych rękodzielników, ciekawych osobowości, inspirujących przykładów. Jest na świecie liczne grono twórców, którzy z ręcznych robótek uczynili sztukę życia i są natchnieniem dla innych. W tym nowym cyklu chcę Wam przedstawiać właśnie takie postaci, które miałam szczęście sama spotkać. A zaczynam od Człowieka Czapki (The Hat Man). 

Kto to jest Człowiek Czapka? 
Naprawdę nazywa się Morrie Boogaart i 2. stycznia tego roku właśnie skończył 92 lata. Problemy zdrowotne ograniczały jego mobilność, aż wreszcie praktycznie przykuły go do łóżka. Ponad 15 lat temu zaproponowano mu robótki ręczne jako formę terapii zajęciowej dla jego wciąż sprawnych rąk. Morrie opanował technikę robienia czapek na obręczy dziewiarskiej i wpadł w to po uszy. Po wydzierganiu 8000 sztuk przestał liczyć. Dziś  mieszka w domu opieki w Grandville (Michigan, USA). Od 2015 roku cierpi na raka skóry, ma również guz na nerce i świadomość, że nie zostało mu wiele czasu. Za to ten czas, który ma, spędza bardzo pracowicie dziergając od rana do wieczora z przerwami jedynie na posiłki i na wizyty gości, którzy w prezencie zawsze przynoszą mu to samo - włóczkę. Jego córka zauważyła, że ojciec nawet we śnie wykonuje machinalne ruchy szydełkiem! Wszystkie czapki są przekazywane organizacjom charytatywnym opiekującym się osobami ubogimi i bezdomnymi. Historia Morriego trafiła do mediów, przysparzając mu nie tylko przydomek Człowieka Czapki, ale również ogromne grono sympatyków z całego świata, którzy kartonami przesyłają włóczkę. 


Dlaczego Morrie Boogaart? 
Bo zafascynował mnie swoim spokojem w obliczu nieuniknionego i życiem w pełni do końca. W wywiadach z uśmiechem przyznaje, że miał dobre życie, mimo iż choroba nie tylko bardzo ograniczyła jego możliwości, ale też zabrała mu syna w 2015 roku, który zmarł na raka. Morrie nawet nie mógł uczestniczyć w pogrzebie ze względu na swój stan zdrowia. Ukochana żona Donna Mae odeszła 16 lat temu. Jej portret wisi przy łóżku Boogaarta. Dla mnie jego życie jest świadectwem, że zawsze można zrobić coś dla innych, pod warunkiem, że nie jest się skupionym na samym sobie. I że taka prosta czynność, jak dzierganie, może być świetnym sposobem rozprzestrzeniania dobra i miłości w świecie. 

Morrie Boogaart i jego prace / Morrie Boogaart and his work (Zdjęcie/Picture)

Więcej o Morrie: 




1 comment:

  1. Świetny pomysł na cykl! Niesamowity człowiek...

    ReplyDelete